Tak jak pisałam w poprzednim poście, zabieranie różowego piasku z plaży jest surowo zabronione. Jednak ja zawsze przywoziłam buteleczki z piaskiem z każdej magicznej plaży na której byłam (mam już z Włoch, Hiszpanii, Portugalii i Grecji, część z nich pokazałam tutaj). I tym razem musiałam trochę go zabrać...
Wzięłam dokładnie 4 ziarenka! (Ale skrupulatnie wybrane! :D)
Mam nadzieję, że mój wybryk nie uszczupli jakoś znacząco zasobów w Elafonisi.
Z racji tego, że wielkość muszelek jakie zebrałam nie jest zatrważająca, nie wpychałam ich do wielkich flakonów jak to robię zazwyczaj.
Tym razem staną się moimi naszyjnikami!
I tak właśnie wyglądają moje kolejne, niskobudżetowe pamiątki! Sprzedawcy niech się schowają ze swoimi tandetnymi durnostojkami! :D
Pamiętajcie tylko, że takie muszelki musimy bardzo dokładnie wypłukać. Ja swoje po prostu zawinęłam w folię, a jak je otworzyłam na lotnisku to śmierdziało starą rybą w całym terminalu!