Poznaj autorkę

Hej, hej!

Mam na imię Martyna i już od kilku ładnych lat prowadzę tego bloga. Początkowo była to strona poświęcona wyłącznie biżuterii, którą lepiłam z modeliny, jednak z biegiem czasu jego tematyka znacznie się rozbudowała. Jeżeli macie ochotę poczytać o fotografii, podróżach, rękodziele i różnych innych głupotach zajmujących młodą kobietę - zapraszam. Zero melancholii i pesymizmu! :D

  • Czytaj dalej...
  • Chcesz coś znaleźć??

    Zasubskrybuj!

    sobota, 6 września 2014

    Pamiątki z Elafonisi (DIY)

    Unknown | 14:56 |


    Tak jak pisałam w poprzednim poście, zabieranie różowego piasku z plaży jest surowo zabronione. Jednak ja zawsze przywoziłam buteleczki z piaskiem z każdej magicznej plaży na której byłam (mam już z Włoch, Hiszpanii, Portugalii i Grecji, część z nich pokazałam tutaj). I tym razem musiałam trochę go zabrać...

    Wzięłam dokładnie 4 ziarenka! (Ale skrupulatnie wybrane! :D)

    Mam nadzieję, że mój wybryk nie uszczupli jakoś znacząco zasobów w Elafonisi.
    Z racji tego, że wielkość muszelek jakie zebrałam nie jest zatrważająca, nie wpychałam ich do wielkich flakonów jak to robię zazwyczaj.
    Tym razem staną się moimi naszyjnikami!



    I tak właśnie wyglądają moje kolejne, niskobudżetowe pamiątki! Sprzedawcy niech się schowają ze swoimi tandetnymi durnostojkami! :D
    Pamiętajcie tylko, że takie muszelki musimy bardzo dokładnie wypłukać. Ja swoje po prostu zawinęłam w folię, a jak je otworzyłam na lotnisku to śmierdziało starą rybą w całym terminalu!