Ostatniego dnia, który mieliśmy spędzić na Krecie, wypożyczyliśmy samochód! Zwiedzanie tej wyspy nie ma sensu bez sprawnego poruszania się po niej. Nasze skromne budżety nie pozwoliły nam na zbytnie szaleństwa, ale koszt takiego samochodzika nie jest bardzo wysoki, zwłaszcza gdy rozkłada się na kilka osób :)
Przy okazji w wypożyczalni samochodów wszystko udało się nam załatwić po Polsku, bo trafiliśmy na Panią, która miała tutaj przodków. Rozmowa w tym języku przyniosła jej wyraźną radość!
Naszym pierwszym przystankiem było Kissamos na zachodzie wyspy. Chcieliśmy tam pojechać, bo razem z Gosią rozważałyśmy początkowo hotele w tym małym miasteczku i chciałyśmy zobaczyć co tak właściwie straciliśmy ;)
Miasto okazało się małe a w czasie sjesty było na dodatek całkowicie opustoszałe. Mimo wszystko jego urocze uliczki chwytały za serce.
Słodki, polski akcent w jednej z najładniejszych restauracyjek nad nadbrzeżem :)
To jedno z moich ulubionych zdjęć z całego wyjazdu. Początkowo chciałam je skasować, bo po prostu nie wyszło, ale gdy je rozjaśniłam okazało się urocze. Wygląda jakbyśmy siedzieli na jakimś safari xD
Razem z Gosią bardzo długo stałyśmy pod tymi badylami. Stałyśmy, bo zastanawiałyśmy się czy to na pewno jest bambus! Znów wychodzą moje braki z geografii, bo ta roślina kojarzy mi się tylko i wyłącznie z pandami >_<
Widzicie mój plecak? Jest różowy i cały w napisach cute princess. Ale jest jeden powód, dla którego kocham go miłością wieczną. To jest tak naprawdę ręcznik. Który zmienia się w plecak. Dokładnie. Tego, który go wymyślił, nazwałabym geniuszem gdyby nie to, że zrobił go w takich kolorach :P
Wiele budynków było zapuszczonych, brudnych i opuszczonych. Właśnie takie lubię najbardziej! Nie dość, że mają duszę, to za ich ścianami kryje się wiele historii, również tych smutnych
Znowu kózki! Akurat te cwaniaki mieszkały w domu. Mówcie co chcecie, ale klimat tego zdjęcia jest niesamowity! :D
Podczas gdy ja z dnia na dzień miałam na sobie coraz mniej ubrań, Gosia musiała się owijać coraz szczelniej. Jasna skóra przy tak silnie operującym słońcu może być naprawdę bolesne. Mi w tym roku udało się uniknąć wszelkich poparzeń, ale to tylko i wyłącznie dzięki wysokim filtrom
Powodzenia dla wszystkich tych, którzy znowu rozpoczęli naukę! Ja już od dawna mam prawie wolne wrześnie (prawie, bo kampania wrześniowa nie omija takich studentów jak ja), ale łączę się z wami w bólu!
Zasiadam do DIY, które na pewno wam pokażę. Trzymajcie się ciepło! :D