Poznaj autorkę

Hej, hej!

Mam na imię Martyna i już od kilku ładnych lat prowadzę tego bloga. Początkowo była to strona poświęcona wyłącznie biżuterii, którą lepiłam z modeliny, jednak z biegiem czasu jego tematyka znacznie się rozbudowała. Jeżeli macie ochotę poczytać o fotografii, podróżach, rękodziele i różnych innych głupotach zajmujących młodą kobietę - zapraszam. Zero melancholii i pesymizmu! :D

  • Czytaj dalej...
  • Chcesz coś znaleźć??

    Zasubskrybuj!

    wtorek, 28 października 2014

    Donutkowe kolczyki

    Dzisiaj mam do pokazania kolczyki donutki, pierwsze do których zrobienia polewy użyłam fimo liquid. Jak już się nauczy korzystać z tego paskudztwa, to efekt jest naprawdę przyjemny!
    Chociaż mam sporo ulepionych rzeczy, to nie jestem ich w stanie nawet obfotografować! Przez tą całą zmianę czasu codziennie wracam już po zachodzie słońca... i jedyne o czym myślę, to energetyczna drzemka :)



    Mam nadzieję, że jesień was oszczędza i podchodzicie do nią z odpowiednią energią i radością! 
    Buziaki!

    niedziela, 26 października 2014

    Jedno bardzo wymowne słowo - ponuro

    Ciasteczka Tynki | 14:25 | 6 Komentarzy. Dodaj swój!

    Hej, hej! Wczorajszy wieczór spędziłam nad lepieniem obudów - wpadłam na moim zdaniem całkiem fajny pomysł, jednak po jego realizacji efekt trochę mnie zawiódł. Nie wiem czy pokażę zdjęcia na blogu, bo nieważne jak próbuję obfotografować pokrowiec, pod każdym kątem wygląda bardzo źle. Muszę odczekać kilka dni i zdecydować, czy w rzeczywistości jest aż tak tragiczny :D

    Przechodząc do zdjęć, tak wyglądałam dzisiaj. Jesień na blokowiskach jest jeszcze bardziej ponura niż w pozostałych częściach Polski, więc foteczki są super przygnębiające. Mimo wszystko, nawet ta niezbyt przyjemna pogoda nie działa na mnie źle.
    Pod ciepłą kołderką życie wydaje się naprawdę wesołe.

    Ten pies naprawdę chciał ze mną pozować. Ona tak tylko udaje- jest wstydliwa ;>
    Mam nadzieję, że wasze stroje są dzisiaj znacznie bardziej kolorowe, ale no cóż. Jesień ma to do siebie, że wszystkie ubrania zakrywają płaszcze i kurtki przez co na dworze niemal codziennie wyglądamy tak samo. 


    piątek, 24 października 2014

    Scrapbookingowy dziennik podróży /Praga/

    Ciasteczka Tynki | 15:08 | 10 Komentarzy. Dodaj swój!


    Ufff... Kolejny ciężki tydzień za mną. Wczoraj specjalnie wzięłam ze sobą aparat na uczelnię, aby pokazać wam co robiliśmy w laboratorium! Studiuję już 5 rok, a nigdy nie pokazywałam czym dokładnie się zajmujemy na zajęciach, ale przyznam szczerze, że 3 pierwsze lata nie miały dla mnie większego sensu. Teraz powoli zaczynam rozumieć tą całą wiedzę, którą wręcz na siłę wpychano nam do głowy.

    Przechodząc do tematów bardziej przyjemnych, mam dla was zdjęcia trzeciego i jak na razie ostatniego dziennika z podróży! Marzy mi się jeszcze co najmniej jeden - z Turcji (zwłaszcza, że wczoraj przyszła do mnie paczka z Chin ze specjalnymi flamastrami do zdjęć! Wiem, że brzmi to banalnie, ale dają naprawdę ciekawe efekty). Niestety wykonanie kolejnej książeczki będzie wymagało to ode mnie dużego nakładu czasu - jest mnóstwo zdjęć do przejrzenia :D









    Na zbliżeniu powyżej chciałam pokazać przede wszystkim strukturę papieru na którym drukowane są zdjęcia! Niektórzy śmiali się, gdy mówiłam, że wygląda jak plaster miodu, ale to prawda! Nigdy nie lubiłam gładkich zdjęć, gdyż według mnie nadają się tylko do typowych albumów w których nikt nie wydotyka fotek palcami. Nawet czyste palce potrafią pozostawić na nich ślady, których nie da się w żaden sposób usunąć :<
    Mimo wszystko z takim papierem spotkałam się pierwszy raz, bo tradycyjny papier matowy... no cóż, ciężko go opisać ale wygląda znacznie zwyczajniej od tego i miałam wrażenie, że nieco przekłamuje kolory








    Ten album wyszedł mi znacznie optymistyczniej od poprzedniego, ale to nie bez powodu. W Pradze było znacznie goręcej i zielono niż w Edynburgu, bo byliśmy tam w połowie lata. W ogóle było to tak dawno temu, że bez notatek na blogu z pewnością nie udałoby mi się chociażby ułożenie zdjęć w odpowiedniej chronologii i przypisanie ich do konkretnych miejsc.

    Chociaż całość uważam za całkiem spójną, to nadal razi mnie mój charakter pisma i niektóre krzywe strony. No trudno. Jak to zwykle mówię - następnym razem na pewno wyjdzie mi lepiej! ;)
    Ps. Przy okazji dzięki za rady! Tym razem podklejałam zdjęcia klejem w taśmie (wygląda jak korektor) dzięki czemu nie dość, że się nie pobrudziłam jak ostatnio, to zdjęcia w razie czego mogę łatwo usunąć bez niszczenia ich!

    środa, 22 października 2014

    Deszczowa jesień na składowisku odpadów


    Hej, hej! Niestety natłok studiów okazuje się dla mnie wykańczający. Zajęcia od 8 do 17 dają się mocno we znaki i nie zawsze mam czas aby zajrzeć na blożka. To co dzieje się aktualnie u mnie, możecie oglądać na moim instagramie. To taki tymczasowy zastępca, kiedy nie mam zbyt wielu zdjęć do opublikowania ;)
    Dzisiaj chciałam pokazać wam foteczki z zeszłotygodniowej wycieczki. Co prawda może kojarzyć się ze szkolnym wyjściem, ale nie poszliśmy do parku czy kina. O nie, nie. Zbieraliśmy próbki gleby na składowisku odpadów. Niezwykle romantycznie, nieprawdaż?




    Na górze piękna Ryba, trzymająca wiertło, poniżej gotowa próbka świeżej gleby. Taka ziemia zostanie przetransportowana do laboratorium, gdzie już od jutra będziemy przeprowadzać doświadczenia i dowiemy się jakie substancje można znaleźć na terenie składowiska na poszczególnych głębokościach i cóż to może oznaczać. Fascynujące! :D





    Uważam, że zdjęcia wyszły iście post apokaliptycznie, dlatego, żebyście nie myśleli że cała Warszawa wygląda tak ponuro w deszczowe, jesienne dni, na koniec kilka wesołych zdjęć z tygodnia, między innymi z Miśką (piesem mojej babci)! Próbowałam ją trochę wyszkolić, aby ładnie pozowała na zdjęciach. 





    To pochmurne oblicze jesieni może być rzeczywiście nieco przygnębiające, ale mimo wszystko ta pora roku jest nasączona swoistym urokiem! 
    Tymczasem buziaczki! Wracam na zajęcia do laboratorium :))


    poniedziałek, 20 października 2014

    Ciasteczko z nadzieniem czekoladowym


    Hej, hej! Wczorajszy dzień totalnie mnie wymęczył i dzisiaj ledwo żyję. Miałam zamiar trochę polepić, porobić zdjęcia, a prawdopodobnie większość dnia spędzę na uczelni. Na dodatek Misha nie czuje się najlepiej, a pogoda jest przygnębiająca. Mimo wszystko mam niezły humor i mam nadzieję, że jutro uda mi się wszystko nadrobić. Was zostawiam z ciasteczkiem, które malowałam w zeszłym tygodniu. Malowałam, bo znów jest zrobione tylko z białej modeliny ;)

       

    Jak tylko wrócę do domu, zabiorę się za czekoladowego batonika! Oczywiście z modeliny!