Drop Down MenusCSS Drop Down MenuPure CSS Dropdown Menu

piątek, 29 sierpnia 2014

Kiedy byłam w szkole, nigdy nie przykładałam się za bardzo do lekcji geografii. Z góry założyłam, że wkuwanie na pamięć nazw rzeczy, których i tak nigdy nie zobaczę nie ma sensu.
Nie wiem, dlaczego taki bunt nie ogarniał mnie przy biologii i tych wszystkich cyklach Krebsa i Calvina. Albo przy matematyce i liczbach urojonych.

Może po prostu geografii nie lubiłam...

I to był błąd! To był bardzo duży błąd, bo przez to lecąc na Kretę, nie miałam pojęcia w jakim morzu będę się kąpać. Wiedziałam, że na bank będzie to basen morza Śródziemnego, ale ono musi się dzielić na jakieś mniejsze! Przecież ludzie lubią utrudniać innym ludziom życie, nawet nazywając wodę w różny sposób.

Jak się okazało na tę nazwę mógł wpaść nawet przedszkolak. Ale nie ja. Ja, doszukująca się potencjalnego spisku w każdej dziedzinie życia, nie spodziewałam się, że morze leżące przy Krecie można by nazwać TAK PO PROSTU Kreteńskim ;____;


Po drodze nad wodę znowu udało nam się znaleźć różne owoce. Oprócz typowych cytryn, limonek, fig i brzoskwiń naszą uwagę przykuły kaktusy. Nie był to zbyt dobry pomysł bo ich owoce były pokryte chyba jakimś MILIONEM małych igiełek, które powbijały się nam w dłonie i nie sposób było je wyciągnąć. 




Teraz ta droga może wyglądać sielsko, ale idąc tamtędy w 36 stopniowym upale, w pełnym słońcu, bez wody... wydawała się drogą śmierci





I tak wygląda właśnie morze Kreteńskie! Widzieliście je w poprzednim poście (tylko wtedy wam jeszcze nie powiedziałam jak się nazywa. Taka jestem!). Jak się okazało kilometr od miasteczka temperatury była naprawdę znośna.
Ok. Żartowałam. Kiedy wchodzę do morza Bałtyckiego mam ochotę natychmiast z niego wybiec. Tutaj natychmiast wskoczyłam do środka i nie chciałam już wyjść!






Radek z bambusową laską, którą znalazł po drodze i naszymi zakupami. Niestety nie pozwoliłam mu jej zabrać na pokład samolotu. Musiała zostać w hotelu :<


A to nasza kolacja! Tzatziki i suchy chleb z oliwą z oliwek! :D

Aje! To tyle na dzisiaj!
Powoli szykuję się do nagrań dla telewizji! To już w poniedziałek (a może dopiero), a ja zaczynam się stresować.... tym co powinnam ubrać. 
Buziaczki!

środa, 27 sierpnia 2014

,

Georgioupolis

Znów mam kosmicznie dużo roboty, ale udało mi się zanieść papiery na uczelnię i może od października zacznę studia magisterskie!
Poza studiami i pisaniem pracy, przez ostatnie dwa dni nie mogłam uwierzyć w telefon, który odebrałam. W ten poniedziałek znów będziemy nagrywać program dla telewizji (tym razem nieco większej. Tak właściwie to dla jednej z popularniejszych)! Jestem beznadziejna w wystąpieniach przed kamerą i strasznie się tego boję, ale trzeba pokonać własny strach, aby spełniać nawet tak małe marzenia. Poza tym trzeba coś do tego CV wpisać :<

Dzisiejszy dzień był dla mnie stresującym koszmarem, dlatego powracam do zdjęć z ciepłej Grecji (siedząc pod kocem i trzęsąc się z zimna)!

Tego samego dnia, którego byliśmy nad jeziorem, pobiegliśmy do najbliższego miasteczka. Powiedzieliśmy sobie, że chcemy popływać w morzu, chociaż tak naprawdę byliśmy zmuszeni zrobić jakiekolwiek spożywcze zakupy, bo umarlibyśmy z głodu. I tak kiedy doszliśmy nad brzeg, okazało się, że woda jest tak obrzydliwie zimna, że wystarczyło nam zamoczenie nóg. Przynajmniej na tą chwilę...



 Odnaleźliśmy prawdziwie Grecko wyglądającą kapliczkę, do której można było dość tylko przez zalewaną falami kładkę



 Georgioupolis okazało się być uroczym, małym miasteczkiem. Pełnym hoteli, turystów i wypożyczalni samochodów i ogólnie panujących tłumów...


 ... ale mimo wszystko udało nam się kupić winogrona od prawdziwego Greka. Były znacznie mniejsze od tych z naszych sklepów i na dodatek nie miały w ogóle pestek. Dziwne. Sam sprzedawca, po usłyszeniu że jesteśmy z Polski, zaczął wykrzykiwać "Jaruzelski!". Poradziliśmy mu, żeby lepiej powoływał się na Wałęsę!



 Podczas pobytu zazwyczaj sami gotowaliśmy sobie wszystkie posiłki. Mimo tego postanowiliśmy korzystać w jak największej mierze z lokalnych produktów. Tak więc codziennie jedliśmy fetę, oliwki, oliwę z oliwek, tzatziki itd. Jako, że uwielbiam jeść, musiałam też spróbować małych ośmiorniczek, które znalazłam zamknięte w puszce


 Jak smakowały? Jak nasze szprotki w sosie pomidorowym. Chyba się trochę zawiodłam, chociaż jedzenie takich śmiesznych macek wymagało nieco samozaparcia (nie przywykłam do jedzenia owoców morza >_<)


 W nocy pobiegliśmy jeszcze na dach, aby pooglądać pełnię księżyca i spadające gwiazdy (akurat trafiliśmy na deszcz perseid). Z góry można było zobaczyć te wszystkie otaczające nas gaje oliwne.
Pomimo środka nocy temperatura wcale nie spadła, ale przynajmniej słońce nie parzyło tak skóry. 


Wracając do pokoju spotkałam kilka słodziutkich jaszczurek (chociaż pan z obsługi hotelu powiedział, że na Cyprze znajdziemy kameleony, więc żółciutkie jaszczurki nie robiły już na mnie takiego wrażenia) i kilka modliszek, które wcześniej widziałam tylko w telewizji...
Tej nocy nie spałam zbyt dobrze. 
Boję się robaków ;(

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

,

Cytrynki!


Ale teraz brzydko przerwę ten podróżniczy ciąg wpisów! :D
Tak się złożyło, że musiałam ostatnio ulepić wałeczek dosyć dużych cytrynek.
Tak, tak. Wiem. Tutorial na cytrynki już był, ale już wieki nie publikowałam nic modelinowego. Stwierdziłam, że skoro nadarza się taka okazja, to trzeba wszystkie etapy obfotografować!
Przed wami krok po kroku: jak przygotowujemy cytrynkowy wałeczek!

Mieszanie: Ja zmieszałam białą modeliną z transparentną, ale chyba dodałam jej jednak trochę zbyt mało. To samo zrobiłam z kolorem żółtym, ale już w tym przypadku różnica była dosyć wyraźna

W tym projekcie nie należy przejmować się lekkim pobrudzeniem białej modeliny (co zdarza się bardzo często), gdyż po rozwałkowaniu efekt ten i tak nie będzie widoczny






















Jeżeli chcemy zrobić mniejsze plasterki, wystarczy mocniej rozwałkować wałeczek

Jeżeli cytrynki są częścią innej pracy i potrzebujecie ich w miękkiej formie, można wałeczek pokroić przed upieczeniem. Tylko pamiętajcie, że warto go wcześniej schłodzić w lodówce, żeby wzór się nie odkształcił


Takie proste! Tylko pamiętajcie, żeby kroić i wałkować w odpowiednich kierunkach! :D

szukaj na blogu

Ładowanie...
Tynka. Technologia Blogger.