Poznaj autorkę

Hej, hej!

Mam na imię Martyna i już od kilku ładnych lat prowadzę tego bloga. Początkowo była to strona poświęcona wyłącznie biżuterii, którą lepiłam z modeliny, jednak z biegiem czasu jego tematyka znacznie się rozbudowała. Jeżeli macie ochotę poczytać o fotografii, podróżach, rękodziele i różnych innych głupotach zajmujących młodą kobietę - zapraszam. Zero melancholii i pesymizmu! :D

  • Czytaj dalej...
  • Chcesz coś znaleźć??

    Zasubskrybuj!

    czwartek, 21 sierpnia 2014

    Witaj Kreto!

    Ciasteczka Tynki | 18:30 | |


    f
    Po kilkunastu godzinach spędzonych w Norwegii, polecieliśmy do celu naszej podróży. Na Kretę. Początkowo baliśmy się, że podróż będzie trwała 5 godzin, ale całkowicie zapomnieliśmy o zmianie strefy czasowej. Podróż była najwygodniejszą jak do tej pory, bo samolot był w połowie pusty. Dzięki temu porozciągaliśmy się na pustych siedzeniach i zbieraliśmy siły na przesiadkę.


    Wysiedliśmy w całkowicie obcym dla nas miejscu a do dyspozycji mieliśmy tylko mapę ściągniętą na telefon (tak. to jest zaleta wyjazdów z biurem podróży - spod lotniska zabiera Cię autokar i podwozi prosto pod hotel. Zaraz. To zaleta? A gdzie przygoda!)
    Okazało się, że znalezienie autobusu do centrum miasta nie jest takie ciężkie. Dość szybko odszukaliśmy tam też kolejny, w który mieliśmy się przesiąść. Cieszyliśmy się trochę zbyt prędko, bo autobus zaczął odjeżdżać bez nas, za to z naszymi walizkami!
    Zrobiliśmy trochę rabanu, po czym wybuchł jeszcze większy raban po grecku *poker face* i po kilku minutach jechaliśmy już w stronę Georgioupolis!


    Po ponad dobie niemalże bez snu byliśmy zirytowani i wymęczeni, a do naszego hotelu były jeszcze 3 kilometry. Najgorsze było to, że nie za bardzo wiedzieliśmy w którą stronę iść i jak właściwie wygląda nasz hotel (nie mówiąc już o tym, że chłopcy w ogóle nie wiedzieli gdzie lecimy. Nie to, że im nie mówiłyśmy, ale postanowili iść na żywioł)
    Mimo roztrzepania daliśmy radę, co więcej - nawet się za bardzo nie zgubiliśmy. Chyba w życiu nie byłam tak zmęczona! Pomimo tego, że nie jadłam absolutnie nic tego dnia, nawet nie miałam siły iść do tawerny o.O (a przecież kocham jeść!)




    Jedyne jedzenie, które znaleźliśmy po drodze. Z pewną dozą nieśmiałości i niepewności zebraliśmy z drzewa tajemnicze owoce. Okazało się, że to pyszne, świeże figi!





    Następnego dnia pełni energii pobiegliśmy do pobliskiej restauracyjki  najeść się nareszcie do syta. Nie wierzę, że najadłam się tylko i wyłącznie sałatką grecką, ale w takich upałach chyba najzwyczajniej nie chce się jeść. Zapytaliśmy tamtejszą gospodynię czy część z tych produktów jest od niej z ogródka.
    Była oburzona.
    Wszystko, z czego tworzyła swoje tradycyjne, domowe dania, hodowała sama wraz z mężem. Nie tylko warzywa, ale także mięso. Warszawskie standardy sprawiły, że ta informacja naprawę wprawiła mnie w zdumienie :O



    Jeżeli wchodzicie na mojego bloga od dawna, zapewne wiecie, że kocham zwierzątka. A jednym z moich planów dotyczących wymarzonego domu jest kózka. Koza przed domem musi być!
    Byłam zachwycona tą, którą spotkałam w restauracji!





    A to okolice naszego hotelu! Nie lubię hotelowych basenów, bo sprawiają one, że ludzie wolą siedzieć leniwie nad nimi niż pójść nad morze i przy okazji coś pozwiedzać. Niestety nie mogłam znaleźć żadnego hotelu bez tego udogodnienia. A niech to. Biedna ja xD



    Ps. Wczoraj lepiłam pierwszy raz... od bardzo dawna!Zrobiłam nawet zdjęcia do tutorialu. Co prawda już kiedyś taki był, ale jak już lepiłam, to stwierdziłam, że obfocę :3

    6 komentarzy:

    1. Jak tam pięknie :O Zazdroszczę takiego wyjazdu!

      amcia-blog.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    2. będzie jeszcze piękniej! na razie to okolice hotelu ;)

      OdpowiedzUsuń
    3. ŁAŁ! Jak tam jest pięknie...i nowy wygląd bloga jest świetny! Większe zdjęcia i śliczny nagłówek <3 Uwielbiam, kiedy opisujesz swoje podróże. Zawsze ciekawie i z humorem;) Pozdrawiam.

      http://lunettesrosesn.blogspot.com/

      OdpowiedzUsuń
    4. Ciągle widzę Cię gdzieś indziej. A figi sama pożeram tonami na Chorwacji :D
      http://jessicasloniewskablog.blogspot.com/

      OdpowiedzUsuń
    5. zazdroszczę! <3

      kapuczinko.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń

    Dziękuję za wszystkie komentarze. Jesteście najlepsi! :D

    komentarze są moderowane, abym mogła odpowiedzieć na zadawane przez was pytania, nawet do postów publikowanych wieki temu :))
    Proszę nie denerwujcie się jeśli potrwa to trochę dłużej, czasami potraficie mnie zarzucić pokaźną porcją informacji!