Poznaj autorkę

Hej, hej!

Mam na imię Martyna i już od kilku ładnych lat prowadzę tego bloga. Początkowo była to strona poświęcona wyłącznie biżuterii, którą lepiłam z modeliny, jednak z biegiem czasu jego tematyka znacznie się rozbudowała. Jeżeli macie ochotę poczytać o fotografii, podróżach, rękodziele i różnych innych głupotach zajmujących młodą kobietę - zapraszam. Zero melancholii i pesymizmu! :D

  • Czytaj dalej...
  • Chcesz coś znaleźć??

    Zasubskrybuj!

    sobota, 23 sierpnia 2014

    Jezioro Kurnas

    Ciasteczka Tynki | 14:00 | |

    Decyzja o wyborze miejsca, w którym zatrzymamy się na dłużej, była niezwykle ciężka. W końcu Kreta to dość duża wyspa, a my na dodatek jesteśmy ograniczeni przez własne nogi i transport publiczny (całe szczęście mieliśmy tylko bagaże podręczne, więc nie było wiele do dźwigania, ale w temperaturze ponad 30 stopni i w pełnym słońcu, waga chyba wzrasta).
    Z Gosią przeprowadziłyśmy naprawdę zażartą i wielogodzinną dyskusję, byle wybrać jak najdogodniejsze i tanie miejsce.

    -Ej, Gosia. Bo tu jest jedyne jezioro na Krecie. Ej. I piszą, że jakiś idiota wpuścił do niego krokodyla!
    Moje argumenty okazały się nie do przebicia. (mój znajomy po wyjeździe na żagle stwierdził, że jestem osobą podejmującą niezwykle pochopne decyzje. Ja wolę nazywać to spontanicznością! :D)
    I tak właśnie wybrałyśmy mały hotelik, 3 kilometry od większego miasteczka Georgioupolis (to tylko jedno z kilku rodzajów zapisu nazwy tej mieściny) i 1 km od ślicznego, słodkowodnego jeziorka, położonego u stóp gór. W jego krystalicznie czystych wodach czaiły się podczas naszego pobytu już 2 krokodyle, ale żadnego nie znaleźliśmy :<


    Woda była absolutnie czysta, a ja się nią absolutnie zachwycałam. Jak się później okazało, wszystkie akweny, które odwiedzaliśmy były tak nieskazitelne, ale w jeziorze przynajmniej woda była słodka i nie szczypała tak paskudnie w oczy! Poszaleliśmy w słońcu ładnych kilka godzin, czego niektórzy później trochę żałowali (ach ta biała skóra)


    Zamiast krokodyli, jeden zmykający, mizerny krab. Grunt, że zaliczyłyśmy bezpośrednie spotkanie z kreteńską fauną!


      
      


    Jeżeli kiedykolwiek będziecie na Krecie, musicie zobaczyć to niesamowite miejsce. Mi aż przysłowiowo odebrało mowę (przysłowiowo, bo tak naprawdę nawijałam jak szalona o tym, jak jestem zachwycona). Nie ma tam bezpośredniego, autobusowego dojazdu, ale przy użyciu samochodu lub odrobiny własnych nóg, na pewno się uda. A w 100 % warto!





    Dzięki temu, że mieszkaliśmy tak blisko jeziora (ale za to daleko od jakiegokolwiek sklepu), udało nam się pójść tam nawet w nocy. Co więcej! Nawet się wykąpaliśmy! Niesamowite uczucie.
    Pływać tylko pod osłoną gwiazd i księżyca w pełni. W wodzie, która wyglądała jak tafla lustra. I absolutnie żadnych ludzi.

    Tylko trochę strach. Bo te krokodyle!


    6 komentarzy:

    1. Super zdjęcia !
      Gratuluję udanego wyjazdu :)
      Pozdrawiam :33

      OdpowiedzUsuń
    2. Boskie zdjecia :) aż chce sie tam byc ! :D

      OdpowiedzUsuń
    3. Jak tam ślicznie! *-* Szkoda, że nie znaleźliście żadnego krokodyla!

      amcia-blog.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    4. Jejku!!! Te zdjęica są magiczne Bardzo lubię Twój blog więc byłoby mi miło gdybyś mnie zaobserwowała :*
      (klikniesz w baner choies?)

      paradiska-life.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    5. Świetnie że spędzasz tak aktywny czas w wakacje, robisz niesamowite zdjęcia z każdej podróży :)
      Pozdrawiam :)

      http://kamii-foto.blogspot.com/

      OdpowiedzUsuń

    Dziękuję za wszystkie komentarze. Jesteście najlepsi! :D

    komentarze są moderowane, abym mogła odpowiedzieć na zadawane przez was pytania, nawet do postów publikowanych wieki temu :))
    Proszę nie denerwujcie się jeśli potrwa to trochę dłużej, czasami potraficie mnie zarzucić pokaźną porcją informacji!