Poznaj autorkę

Hej, hej!

Mam na imię Martyna i już od kilku ładnych lat prowadzę tego bloga. Początkowo była to strona poświęcona wyłącznie biżuterii, którą lepiłam z modeliny, jednak z biegiem czasu jego tematyka znacznie się rozbudowała. Jeżeli macie ochotę poczytać o fotografii, podróżach, rękodziele i różnych innych głupotach zajmujących młodą kobietę - zapraszam. Zero melancholii i pesymizmu! :D

  • Czytaj dalej...
  • Chcesz coś znaleźć??

    Zasubskrybuj!

    czwartek, 19 grudnia 2013

    Fuji Instax mini 7

    Unknown | 16:18 |


    Jest na tym świecie niewiele rzeczy dla których tracę głowę. Jedną z nich jest bez wątpienia fotografia i chyba da się to zauważyć. To moje hobby, ale przede wszystkim fascynacja. Moja chęć dogłębnego poznania tematu czasem mnie przeraża.

    Uwielbiam odkrywać nowe techniki, doskonalić stare i kupować różne gadżety. No taka już jestem. Niektórzy lubią ubrania, inni jazdę na rowerze. Ja inwestuję właśnie w to!

    Kolejnym etapem przygody jest kupno (to jakby prezent urodzinowy ;3) mojego pierwszego aparatu insta! Jej, nie wiem czy jest jakieś dokładne określenie tego rodzaju aparatów, ale wiecie... takie co wypluwają gotowe zdjęcie zaraz po jego zrobieniu!

    Tak na prawdę nigdy nawet nie dotykałam czegoś takiego, ale od dawna marzył mi się Polaroid z prawdziwego zdarzenia. Niestety przerażało mnie jedno - cena kliszy, która potrafi kosztować nawet 90 zł za 8 sztuk zdjęć. Pomyślałam, że to głupota aż nie wynalazłam tego małego cudeńka!


    Zadziwił mnie sposób jego włączania. Pociągamy za przednią część obiektywu a cały aparat nagle ożywa.
    Jest on nastawiony na prostotę użytkowania, mamy więc tylko jeden przycisk i jedno pokrętełko, które pozwala nam wybrać jeden z 4 trybów fotografowania! Ostrość ustawiana jest automatycznie a zrobienie zdjęcia jest naprawdę szybkie


    To już po kliknięciu. Nasze pierwsze zdjęcie właśnie wyjechało z dziurki i trochę się zmartwiliśmy, że włożyliśmy film odwrotnie


    Ale po jakimś czasie obraz zaczął się wyłaniać aż po jakichś 3 minutach nabrał ostatecznych kolorów.



    Spytacie, czy jest to opłacalne w porównaniu do fotografii cyfrowej bądź analogowej.
    I bardzo dobrze, bo to w sumie podstawowe pytanie :D

    Owszem, naboje nie są tanie. Dostaniemy je za ok 25 zł (10 szt w opakowaniu). Mamy przy tym natychmiastowe zdjęcia dobrej jakości, z którymi nie musimy iść do punktu i ich wywoływać (chociaż ich wielkość nie jest porażająca, porównywalna do karty kredytowej)
    Czy to drogo? W porównaniu z fotografią cyfrową, gdzie nacykamy kilka tysięcy fotek wydatkiem niemalże żadnym  -owszem! Ale jeśli przyrównamy do fotografii analogowej to... niekoniecznie! Kilka miesięcy temu wywoływałam kliszę, 36 klatek. Zapłaciłam ponad 60 zł a co najlepsze. Wywołano mi tylko połowę zdjęć, a na dodatek ich jakość... No cóż. 
    Technika współczesnego wydruku zdjęć analogowych polega na wywołaniu kliszy a następnie ZESKANOWANIU jej i wydruku cyfrowego. No co to to nie. Takie zdjęcia nie różnią się zupełnie od tych robionych cyfrówką a uwierzcie, że widać różnicę między zdjęciami wywoływanymi w ciemni a tymi z drukarki
    Zawiodłam się, może źle trafiłam, ale podsumowując: koszty są podobne :D

    I kurczaki... jak dla mnie to świetny aparacik na imprezę. Leciutki, słodziutki i przynosi wszystkim radość :D


    Moja ocena? Jestem zachwycona. Na zagranicznych stronach czytałam opinie użytkowników i przestrzegali, żeby nie traktować tego aparatu jako głównego. Ale czy ktokolwiek wpadłby na taki pomysł? To świetna zabawka i utrwalacz wspomnień. Szczerze mówiąc nie chciało mi się ruszać czterech liter do punktu wywoływania zdjęć od kilku lat, więc na reszcie będę miała czym wypełniać moje albumy <3