Poznaj autorkę

Hej, hej!

Mam na imię Martyna i już od kilku ładnych lat prowadzę tego bloga. Początkowo była to strona poświęcona wyłącznie biżuterii, którą lepiłam z modeliny, jednak z biegiem czasu jego tematyka znacznie się rozbudowała. Jeżeli macie ochotę poczytać o fotografii, podróżach, rękodziele i różnych innych głupotach zajmujących młodą kobietę - zapraszam. Zero melancholii i pesymizmu! :D

  • Czytaj dalej...
  • Chcesz coś znaleźć??

    Zasubskrybuj!

    środa, 16 października 2013

    Dyńki


    Z tematów bardziej jesiennych - dynie! A że pełne dynie były w zeszłym roku (albo nawet 2 lata temu!), tym razem postanowiłam zaszaleć i zrobić wkrętki. Taka innowacja! :D




    Och jak dawno było lato :<


    wtorek, 15 października 2013

    Edinburgh, day 6 & 7!


    To już ostatnia fotorelacja z podróży do Edynburga. Nie ma co płakać, na pewno wkrótce wypodrożuję gdzieś dalej (bilety do Londynu i Rzymu za 28 zł w obie strony tak bardzo kuszą!). No i jeszcze bardzo długi videoblog przed nami! :D

    Ostatnie 2 dni połączyłam w całość, bo nie miałam z nich odpowiedniej ilości zdjęć.
    Pod koniec wyjazdu przejechaliśmy się zobaczyć Cramond Island, wysepkę połączoną z w miarę stałym lądem (bo jak wiadomo Wielka Brytania sama w sobie jest wyspą) ścieżynką. Nie byłoby w niej nic niezwykłego, gdyby nie to, że jest regularnie zalewana. Codzienne przypływy i odpływy sprawiają, że raz da się na nią wejść, a za raz już nie

    poniedziałek, 14 października 2013

    Duuuużo owocowych tart


    Znalazłam jeszcze kilka zdjęć z owocowymi tartami. Dobrze wam zrobi odpoczynek od obudów :D
    Przy okazji otworzyłam nowy sklepik na Dawandzie żeby móc ładnie je wszystkie prezentować. Przy okazji możecie złapać się na 15% rabat ;)





     

    niedziela, 13 października 2013

    Jesień to najpiękniejsza pora roku w mieście


    Trudno jest zwiedzać i fotografować swoje miasto. Miejsce, gdzie spędziło się całe życie, zaułki, które mija się codziennie w pewnym momencie przestają zachwycać a nawet jeśli zobaczymy coś pięknego, to często nie mamy ze sobą aparatu. Bo po cóż nosić go codziennie? (zwłaszcza gdy zaczyna się rok szkolny)
    Wielokrotnie starałam się wam pokazać moją Warszawę. Wiosną, zimą, rzekę, centrumobrzeża, imprezy, wydarzeniamiejsca nieznane oraz z innej perspektywy. Nie da się ukryć, że w czasie pracy tego bloga trochę tego typu postów powstało. Z moimi umiejętnościami fotograficznymi bywało różnie (od jakiegoś czasu publikuję zdjęcia w większym formacie, nie wiem czy zwróciłyście uwagę :P), ale zawsze starałam się zaprezentować miejsce, które kocham jak najlepiej.
    I zawiodłam. Nigdy nie pokazałam wam Warszawy w jej największym rozkwicie - podczas jesieni! Samolubnie zachwycałam się widokami zapominając uwiecznić ich na fotografiach. Co roku mam pustki w folderze z okresu październik - listopad, ale dzięki naszym znajomym u których byliśmy w Edynburgu mogłam to nadrobić. Przez jeden dzień byłam dla nich przewodnikiem, ale dzięki temu zamiast zeszytów i książek miałam w torbie aparat. Cudowna pogoda aż prowokowała do zwiedzania (na nogach od 5:30 do 3, ale było warto!!!! :D)





    Fontanna w ogrodzie Saskim, za nią Grób Nieznanego Żołnierza







    Plac zamkowy skąpany w promieniach słońca. Poranna złota godzina w czasie jesieni przesuwa się na całkiem znośną porę






    Jedna z najlepszych atrakcji! Karmienie wróbelków. Za gołębiami nie przepadam, ale te małe pyrdzioszki aż ma się ochotę pogłaskać



    4! COMBO BREAKER!









    Łazienki i ich uroczy mieszkańcy (i nie chodzi mi o Prezydenta Polski mieszkającego w Belwederze. Strasznie zazdroszczę mu takich widoków z okna)





    Radźkuń i Ewa świetnie radzili sobie z wiewiórkami. Miałam wrażenie, że wejdą im na głowy. Moja metoda gonienia ich z orzechami raczej nie poskutkowała, chyba się mnie bały :<







    Drzemka w środku dnia na mięciutkiej, zielonej trawie!




    JEEEJ! mnie też tyknęły!




    To się nazywa prawdziwa złota, polska jesień. Kolory na niektórych alejach dosłownie zapierały dech w piersiach. Lato może i jest ciepłe, miłe i daje wiele możliwości spędzania czasu, ale nigdy nie zaoferuje nam takiej palety barw







    Mam nadzieję, że spodobała się wam jesienna Warszawka. Jeśli kiedyś będziecie się zastanawiać czy warto tu przyjechać, nie wahajcie się. Nawet na jeden dzień. Pewnie każde miejsce wygląda teraz tak niesamowicie, ale moje miasto kocham najbardziej :D
    Za dwa tygodnie przyjeżdżają moi kuzyni, przekonamy się ile z nimi uda mi się zwiedzić!


    I jeszcze gratis! Co do komentarza o wianku z liści. Miałam taki jako 6-7 latka (ach ta gustowna szczerba). Zdjęcie robił mój tata (teraz ja używam jego obiektywów) w jesiennych Łazienkach. Jak widzicie niewiele zmieniło się od tamtego czasu - nadal jeżdżę tam zbierać kasztany :D