Kolejny post ze zdjęciami z mojej okolicy. Ze względu na wakacje, których początek spędzam w mieście pałętam się po różnych dziwnych miejscach (dlatego tego typu wpisy lądują niefortunnie w zakładce o podróżach ;)).
Każdy dzieciak urodzony i wychowany w mieście podświadomie poszukuje takich zielonych zakątków. Dobrze, nie każdy. Są tacy, którzy wybierają odmóżdżanie się przed komputerem, ale na ten gatunek spuszczam zasłonę milczenia.
Tym razem wybrałam się nad kanałek Bródnowski, który nie jest żadną niesamowitą rzeczką, to zwykły kanał odprowadzający deszczówkę. Niemniej jednak, dla takiego mieszczucha jak ja, to niezwykle miłe oderwanie od blokowej rzeczywistości
Przy okazji obfociłam samą siebie, ale to już w następnym poście ;>